niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział VI

Pół roku później
Właśnie wybudziłam się ze śpiączki. Lekarz powiedział mi że choruje na bardzo rzadką chorobę, której nazwy nie pamiętam. Wiem również od niego że codziennie był u mnie Wojtek. Wieczorem odwiedził mnie bramkarz.
- Nareszcie się wybudziłaś. Nawet nie wiesz jak się martwiłem.
- Wojtek, wybacz ale zmęczona jestem.
- Dobrze, przyjdę jutro.- i Wojtek wyszedł. Nie mogłam zasnąć... Długo rozmyślałam i zrozumiałam, że go kocham. Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam czytać ploteczki o piłkarzach. Nagle ujrzałam artykuł o Wojtku i jego nowej dziewczynie. Poczułam mocne ukłucie w sercu.
Następnego dnia przyjechał po mnie Wojtek i wróciliśmy do mieszkania. Pierwsze co zrobiłam to spytałam Wojtka o Marinę. Zapytał mnie skąd wiem o niej więc pokazałam mu artykuł, który czytałam. Nic nie powiedział. Poszłam do siebie do pokoju i zaczęłam szukać w internecie mieszkania w Londynie, bo ile można mieszkać u przyjaciela. Znalazłam kilka miejsc, w których mogłabym zamieszkać. Sprawdziłam pocztę i zobaczyłam wiadomość od Polskiej Szkoły im. Stefana kardynała Wyszyńskiego w Londynie, w której zostałam poproszona o prowadzenie zajęć muzyki. Niesamowicie ucieszyłam się, gdyż pilnie potrzebowałam pracy, a ta była wręcz idealna dla mnie. Zamówiłam taksówkę i pojechałam załatwić wszystkie formalności dotyczące pracy i nowego mieszkania. Na szczęście nie było żadnych komplikacji i mogłam wprowadzić się do mieszkania jeszcze tego samego dnia. Ponieważ jeszcze rok szkolny się nie rozpoczął miałam wolne od pracy. Wróciłam do mieszkania Wojtka i zaczęłam się pakować. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
- Wejdź.
- Kaśka, co ty robisz?
- Nie widzisz? Pakuję się i jeszcze dzisiaj się wyprowadzam.
- Dlaczego to robisz? Przecież wiesz, że nie stwarzasz dla mnie żadnego problemu.
- Wojtek, ty masz swoje życie, ja mam swoje. Nie mogę wiecznie u ciebie mieszkać. Mam pracę, mam mieszkanie, czego chcieć więcej. Zawieziesz mnie do nowego mieszkania?
- No jasne.
Skończyłam się pakować, zjadłam kolację z Wojtkiem i pojechaliśmy na ulicę Hamilton Road 2.  Po drodze pojechaliśmy jeszcze na zakupy i dotarliśmy na miejsce. Okolica była dość ładna i spokojna. Pokochałam od razu to miejsce. Kiedy wchodziliśmy do domu po ulicy przechodził dość przystojny brunet z kręconymi włosami. Wojtek zostawił moje rzeczy w salonie.
- Dasz sobie radę?- zapytał
- No tak, nie martw się o mnie.
- Pojadę już, trzymaj się młoda.
- No dziękuję.- powiedziałam, po czym bramkarz wyszedł.
Rozejrzałam się po mieszkaniu. Obejrzałam salon, kuchnię, łazienkę, sypialnię i garderobę. Pomimo niskiej ceny mieszkania było bardzo bogato wyposażone. Weszłam do garderoby, a tam ujrzałam pełno ubrań w moim rozmiarze. Bardzo zdziwił mnie ten widok. Na fotelu leżała karteczka: "Pewnie zdziwił Cię widok tych ubrań, ale chciałam zacząć nowe życie w innym miejscu, z innymi ludźmi, z innymi rzeczami. Mam nadzieję, że przydadzą Ci się. Marie". Nie mam pojęcia kim jest ta Marie, ale bardzo mnie ucieszyły te wszystkie rzeczy, bo mało ubrań przywiozłam ze sobą z Polski. Obok salonu było pomieszczenie, w którym stał bardzo stary fortepian. Położyłam obok niego skrzypce i poszłam się wykąpać. Kiedy wyszłam z łazienki ubrałam się i poszłam do salonu oglądać telewizję. Usłyszałam pukanie do drzwi. Stał przed nimi ten chłopak, którego widziałam wcześniej. Otworzyłam je po czym przywitałam się z nim.
- Cześć, Harry jestem. Mieszkam obok i stwierdziłem, że przyjdę się przywitać.
- Hej, wejdź.
Chłopak usiadł w salonie a ja poszłam po coś do picia. Podałam mu szklankę a chłopak uśmiechnął się do mnie. Wydawał się bardzo miły. Rozmawialiśmy dość długo przez co lepiej się poznaliśmy. Ciągle się uśmiechał co było bardzo urocze. Kiedy zrobiło się ciemno Harry poszedł do siebie. Chciałam położyć się spać ale do. Moich drzwi ktoś zapukał. Otworzyłam je.
- Katarzyna Ignaczak?
- Tak. Coś się stało?
- Pojedzie pani z nami na komisariat...
______________________________________________
co tu robi Harry? Sama nie mam pojęcia ;d słuchajcie, chyba kończę z pisaniem, bo nie nadaje się do tego i nikt tego nawet nie czyta :( kolejny dodam jak będzie 15 komentarzy w tym 7 bez anonima.

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział V

... i Wojtek spytał:
- Kasiu, dlaczego ten świat jest taki niesprawiedliwy?
- Hmmm.. No sama nie wiem Wojtek, ale uwierz mi, że wszystko się ułoży.
- Niby kiedy?
- No ciężko mi określić, bo to nie ode mnie zależy. Nadal ci na Sandrze zależy?
- No tak. Myślałem, że to ta jedyna.
- Może nie jest za późno by odbudować wasz związek.
- Pewnie tak, ale sam już nie wiem czy to wszystko ma sens, czy się kochamy..Ostatnio nam się w ogóle nie układało. Co mam zrobić?
- Wojtek, to ty musisz zdecydować.-w tym momencie Wojtek chciał mnie pocałować jednak odsunął swe usta nie wykonując pocałunku. Spojrzałam na niego nie wiedząc co się dzieje.
- Przepraszam.- powiedział Wojtek- Nie wiem czemu chciałem cię pocałować, tak strasznie mi głupio...
- Nic się nie dzieje. Przecież taki pocałunek nie musi coś znaczyć.-  powiedziawszy to pocałowałam go.- No i widzisz, to nic nie znaczy.- uśmiechnęłam się do bramkarza będąc niepewną swoich słów.
- No rzeczywiście. Pójdę już do siebie.
- Ale nie musisz.
- W takim razie zostanę.- Wtuliłam się w niego i poszliśmy spać.
Kiedy obudziłam się zobaczyłam, że Wojtka nie ma obok mnie. Przebrałam się w to i zeszłam do kuchni. Na stole leżała kartka od Wojtka na której było napisane: Wyszedłem z chłopakami pobiegać. Będę koło 14 :)
Na zegarze była 10.27, zjadłam śniadanie i poszłam zrobić zakupy. Kiedy wracałam do domu spotkałam moją koleżankę z liceum, Lilianę.
- O matko, Lila to ty?
- Hahaha Kasia! Co ty tu robisz?
- Właśnie widzę jak się cieszysz, że mnie widzisz.
- No przecież się cieszę kochana! Och, jak ja się stęskniłam.
- To może chodźmy do mnie, tam pogadamy.
We dwie poszłyśmy do mieszkania Wojtka.
- Jeju, Kasia, jakie mieszkanie. Pewnie sporo kosztowało.
- Szczerze to nie wiem ile kosztowało bo to mieszkanie Wojtka, ja mieszkam tu tymczasowo.
- Wojtek? Czyżby zastępca Artura?
- Nie wydaje mi się, by można to było tak nazwać. Faktycznie nie jestem już z Arturem ale Wojtek to mój przyjaciel z dzieciństwa.
- Znam go?
- Na pewno go znasz.- uśmiechnęłam się do niej- to Wojtek Szczęsny, bramkarz Arsenalu.
- No nie wierzę! Aaaaaaaa! jestem w mieszkaniu samego Szczęsnego!
- Hahahaha! Nie ekscytuj się tak, to nic takiego.
Rozmawiałyśmy z Lilą jeszcze chwilkę po czym musiałyśmy się rozstać. Zrobiłam obiad i czekałam na Wojtka. Usiadłam na fotelu i zaczęłam rozmyślać. Zastanawiał mnie fakt, czemu jeszcze Artur nie dzwonił, czemu mnie nie szukał. Nie zależało mi już na nim, ale to całe milczenie było podejrzane. Do domu wrócił Wojtek cały spocony. 
- No siema, jak się spało?
- Hej. Dobrze.-uśmiechnęłam się do przyjaciela.- Idź się wykąpać i przyjdź na obiad.
- Dobrze mamo.
Kiedy zasiedliśmy do stołu dostałam sms'a od numeru zastrzeżonego o treści: "Jeszcze do mnie wrócisz s*ko". 
- I wykrakałam...- po tych słowach upadłam na ziemię.
- Kaśka, co jest?!- tych słów Wojtka już nie usłyszałam...
______________________________________________
łoooo.. nie wiedziałam, że tak to się potoczy :D dzięki waszym komentarzom nabrałam siły do napisania kolejnego i jest! liczę na to, że przypadł wam do gustu, chociaż sama twierdzę, że jest nudny i krótki :/ dziękuję także za miłe słowa pod poprzednim rozdziałem i również was pozdrawiam kochane :*
CZYTASZ? SKOMENTUJ :)

środa, 20 listopada 2013

Rozdział IV

... i lekko pocałował mnie w policzek. Zawsze tak robił gdy chciał mnie pocieszyć. Podpłynęły do nas małe kaczuszki. Miałam w kieszeni kanapkę z szynką więc wyciągnęłam ją i zaczęłam rzucać im okruszki. Czas nam szybko mijał. Jak byliśmy mali razem z Wojtkiem jeździliśmy rowerami do mojej babci. Obok jej domu był staw nad którym mieliśmy domek na drzewie. 
- Wojtek, a ty pamiętasz jak bawiliśmy się w domku na drzewie obok stawu?
- Hahaha. No pewnie. Oj, to były czasy.
- A pamiętasz jak się pokłóciliśmy o ciastko czekoladowe i nie chciałeś mnie wpuścić?
- Mogłaś przynieść więcej ciastek.
- Mogłeś nie zjeść ich wszystkich.- i w tym momencie do Wojtka zadzwonił telefon
- Słucham. Tak, tak, no dobra postaram się, nara. Kasia, musimy już jechać, praca wzywa.
- Ale nie masz jutro meczu.
- Wiem, ale muszę jakieś papiery podpisać czy coś w tym stylu.
- No dobra, więc w drogę.- uśmiechnęłam się i ruszyłam w kierunku samochodu. Kiedy dotarliśmy pod stadion zobaczyłam tego samego strażnika, który nie chciał mnie wpuścić. Uśmiechnęłam się do niego i wzięłam Wojtka pod rękę. Poszliśmy do Siwego. Wojtek wszedł do jego biura podpisać kilka dokumentów. Kiedy skończył postanowiliśmy coś zjeść na mieście. Pojechaliśmy do knajpy w Londynie. Zamówiliśmy jedzenie i chwilę rozmawialiśmy. Rozglądałam się po lokalu gdy zobaczyłam Sandrę. Siedziała kilka stolików dalej.
- Wojtek, czy to aby nie Sandra siedzi przy tamtym stoliku?
- Gdzie?
- No tam, przy oknie.
- Rzeczywiście.. Ciekawe co ona tu robi?
- Mnie się pytasz? To ty z nią jesteś. 
- Kurrr.. czy widzisz to co ja? 
- Tak.. Wojtek, może ten chłopak nie idzie do niej, poczekajmy.
- Ha! A jednak. Idę go zajebać.- jak powiedział, tak zrobił. Wojtek podszedł do stolika Sandry i zaczął robić awanturę. Chłopaki zaczęli się szarpać i przez to razem z Wojtkiem zostaliśmy wyrzuceni z lokalu.
- Trzeba było tam iść? Inaczej byś to załatwił. 
- Mam to gdzieś! Wsiadaj do auta!
- No Wojtek..
- Wsiadaj!- Przez całą drogę milczeliśmy. Wolałam się nie odzywać, żeby jeszcze bardziej go nie zdenerwować. Kiedy wróciliśmy do mieszkania, Wojtek poszedł spakować wszystkie rzeczy Sandry. Postanowiłam zagrać na pianinie Wojtka, które stało w salonie. Kiedy tak grałam zapomniałam o wszystkim dookoła. Czułam się tak, jakbym jedną nogą była już w niebie. Tą wspaniałą chwilę przerwał przerwał dzwonek do drzwi. Wojtek krzyczał żebym nie otwierała, ale nie wiadomo było kto przyszedł więc otworzyłam. Była to Sandra, cała zapłakana. 
- Wojtek, przepraszam! To nie jest tak jak myślisz!
- Wynoś się stąd i zabieraj swoje rzeczy!
- Nic mnie z tym mężczyzną nie łączy, ja kocham ciebie Wojtek...
- Myślisz, że nie wiem, że tobie zależy tylko na kasie?! Ty dziwko! Wypier*alaj z mojego mieszkania!
Sandra wyszła wraz z rzeczami trzaskając drzwiami za sobą.
Wojtek jeszcze chwilę krzyczał. Nie miałam pojęcia co ja mogłam zrobić. Poszłam do swojego pokoju przebrać się do snu. Nadal martwiłam się o Wojtka, bo jednak jest on moim przyjacielem. Postanowiłam pójść do salonu do Wojtka. Siedział on na kanapie i grał w Fife 13. Postanowiłam dołączyć się do niego. Graliśmy razem aż do 3 w nocy. Wojtkowi poprawił się humor i zmęczeni udaliśmy się do swoich sypialni. Nie mogłam zasnąć, bo ciągle myślałam o Wojtku i o tym dniu spędzonym z nim. Po chwili Wojtek wszedł do mojej sypialni.
- Śpisz?
- A jak myślisz?
- No dobra, głupie pytanie. Nie mogę zasnąć, przytulisz?
- Hahaha, no dobrze Wojtusiu.- i położył się obok mnie by się przytulić. Tak leżeliśmy sobie razem i..
_________________________________________
przepraszam, przepraszam, przepraszam! :c nie wiedziałam, że aż tak długo mi zejdzie :c ale liczę, że się podoba ;) komentujcie, plis :)

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział III

...gdy nagle trafiłam na ochroniarza... Wszystko tylko nie to, mam przewalone. Zaczęłam uciekać przed nim ile tylko miałam sił  nogach, gdy w pewnej chwili wpadłam na... Wojtka. Ucieszona widokiem przyjaciela podbiegłam do niego i mocno się wtuliłam.
- Wojtek, nareszcie Cię znalazłam!- odpowiedziałam uradowania.
- Pan naprawdę ją zna?!- zapytał ochroniarz.
- Tak, to jest Kasia, moja przyjaciółka.- powiedział Wojtek.- Chodź, pojedziemy do mnie.
Nareszcie czuję się bezpiecznie. Wojtek jest przy mnie i to jest teraz najważniejsze. Gdy dojechaliśmy do mieszkania, Wojtek zaprosił mnie do środka. Usiedliśmy na kanapie po czym mnie spytał.
- Kasiu, jak to się stało, że jesteś w Londynie?
- Oj Wojtek, to dość długa i skomplikowana historia.. Nie mam dzisiaj głowy do tego.
- To może chodź, przygotuję Ci sypialnie i jutro porozmawiamy.
Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Nie mogłam zapomnieć o tym co się zdarzyło u Artura w mieszkaniu. Ta cała sytuacja mnie przerastała. Marzyłam już tylko o tym, żeby położyć się spać i zapomnieć o wszystkim.
Rankiem obudził mnie dźwięk gwizdania oraz zapach jajecznicy. Domyśliłam się, że to Wojtek coś dla mnie przygotowuje. Podniosłam się z łóżka i poszłam do kuchni. Czekał tam już na mnie Wojtek.
- Dzień dobry śpiochu! Jak się spało?
- A witam, bardzo dobrze.- uśmiechnęłam się do kolegi
- Zajadaj szybko i leć do łazienki się wystroić, bo dzisiaj Cię zabieram.
- Gdzie?
- Zobaczysz.- powiedział Wojtek po czym zniknął za drzwiami wejściowymi. Jak kazał, tak zrobiłam. Przebrałam się w to:
Kiedy kończyłam robić makijaż do łazienki wtargnął Wojtek.
- No co tak długo?! Czas nas goni!
- No już już kończę.- odpowiedziałam żartobliwie.
Kiedy skończyłam poszliśmy z Wojtkiem do samochodu. Jechaliśmy dość długo a mi się trochę nudziło.
- Wojtek, nudzi mi się.
- No to sobie pośpiewamy!- po czym włączył radio i zaczął śpiewać. Ponieważ Wojtek śpiewać nie potrafi to miałam z niego niezłą bekę.
- Z czego się śmiejesz?
- Hahahaha, z niczego utalentowany człowieku.
- No to cieszę się, że ci się podoba.- uśmiechnął się do mnie po czym oboje zaczęliśmy się śmiać. Bardzo się cieszę, że znam Wojtka. Nie wiem co bym bez niego zrobiła.
- No więc jesteśmy na miejscu.- powiedział. Wysiadłam z samochodu i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przyjechaliśmy nad staw. Wojtek zaprowadził mnie na pomost. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.
- Jejku, uwielbiam siedzieć nad stawem! Wtedy czuję, że płynę, że oddalam się od tej szarej rzeczywistości..
- A jednak dobrze, że wybrałem to miejsce. Kasiu, opowiesz mi w końcu co się stało?
- No dobra, spróbuję. Między mną a Arturem wszystko układało się świetnie. Planowaliśmy wspólne życie. Artur dobrze wiedział, że nie chcę seksu przed ślubem. Nie mam pojęcia co wtedy w niego wstąpiło..- pierwsza łza popłynęła po moim policzku.
- Co on zrobił?
- Było tak, że normalnie się całowaliśmy, tak jak zawsze kiedy on rzucił mnie na łóżko i zaczął rozbierać. prosiłam żeby przestał ale na marne. Na szczęście zadzwonił do niego telefon z pracy i wyszedł z pokoju. Ja zabrałam wszystko co najważniejsze i uciekłam od niego.- i wtedy już nie wytrzymałam. Łzy same płynęły krętą rzeką rozmywając przy tym mój makijaż.
- Już dobrze Kasiu, nie płacz, proszę Cię. Jesteś już bezpieczna.
- Mam taką nadzieję.- Kiedy to powiedziałam Wojtek zbliżył swoją twarz do mojej i...
___________________________________________
A więc jest kolejny :D Mam nadzieję, że się podoba, Od razu przepraszam, że dość długo mnie nie było ale miałam dość sporo nauki, nie miałam weny do pisania i straciłam chęci do prowadzenia bloga. Jeśli czytacie mojego bloga to proszę was, komentujcie każdy post, bo to jest bardzo wielka motywacja dla mnie.

niedziela, 1 września 2013

Rozdział II

To było straszne! Jak on mógł mi to zrobić?! Myślałam, że on nie jest jak wszyscy, że ma trochę rozumu, a okazało się, że chciał mnie tylko i wyłącznie wykorzystać...
- Przepraszam, gdzie panienka chce jechać?- usłyszałam głos taksówkarza.
- A, no tak, zapomniałam. Yyyy.. na lotnisko poproszę.
- Już się robi. I niech panienka nie płacze, znajdzie panienka lepszego.
- Mam nadzieje, że pan się nie myli.- Uśmiechnęłam się do niego. Chwilę minęło zanim dojechaliśmy na miejsce. W czasie podróży myślałam, gdzie ja mogę wyjechać. Francja, Włochy, Niemcy.. nie, przecież nie znajdę tam tak szybko zakwaterowania. Wiem! Londyn. Tak, polecę do Londynu. Tam jest Wojtek, na pewno mi pomoże. Na lotnisku szybko zakupiłam bilet i poszłam na odprawę. Wszystko super szybko minęło i byłam już w samolocie. Żal mi zostawiać tego wszystkiego w Polsce, no ale to jest konieczne, nic innego zrobić nie mogę. Wylądowaliśmy. Mam już swoją walizkę i mogę zaczynać nowe życie. Jeszcze tylko zadzwonię do Wojtka. Pierwszy sygnał, drugi sygnał..
- Błagam Wojtek, Odbierz!- wyszeptałam sama do siebie.
- Cześć, tu Wojtek. Nie mogę teraz rozmawiać, więc nagraj wiadomość. Piiii
- Kur..- I co ja teraz zrobię? Jestem zupełnie sama w takim ogromnym mieście. Nie znam nawet adresu Wojtka... Jedyne miejsce, w którym go na pewno spotkam będzie Emirates Stadium.Wyszłam po za budynek lotniska i zaczęłam się rozglądać za jakąś taksówką. Szukałam wszędzie, ale nigdzie nie było. Otworzyłam walizkę, w której nie miałam zbyt wiele rzeczy. Większą jej część zajmowały skrzypce mojej mamy, których nie mogłam zostawić w domu tego brutala. Wyciągnęłam je, po czym zaczęłam tworzyć nową kompozycję. Zawsze kiedy gram na jakim kolwiek instrumencie czuję taką niesamowitą euforię. Siedziałam na chodniku grając na skrzypcach. Nawet się nie spostrzegłam, że otaczało mnie wiele obcych osób. Kiedy skończyłam zaczęli bić brawo. Uśmiechnęłam się do wszystkich i podziękowałam za te wszystkie oklaski. Po chwili podszedł do mnie jakiś staruszek.
- Jak pani cudownie gra na tych skrzypcach! To naprawdę jest urzekające.
- Bardzo panu dziękuję!- ucieszyłam się z opinii tego mężczyzny.- Jestem kompozytorką, więc bardzo mnie to wzmacnia do tworzenia kolejnych dzieł. Mam do pana jeszcze tylko jedno pytanie..
- Ależ słucham, postaram się odpowiedzieć.
- Czy mogę gdzieś tu znaleźć taxi?
- Poczekaj chwileczkę, ja zaraz zadzwonię- po czym staruszek wyciągną iphona i zadzwonił to taksówkę. Zdziwił mnie dosyć sam widok tego iphona w ręku staruszka ale jak tam kto woli. Po 15 minutach podjechał samochód i czym prędzej do niego wsiadłam. Przez całą podróż myślałam, w jaki sposób się dostanę na stadion i czy Wojtek tam będzie. Kiedy dojechaliśmy pod stadion nie wiedziałam co z sobą zrobić. Chciałam wejść do środka, ale ochroniarz mnie zatrzymał.
- Nigdzie pani nie wejdzie.
- Ale proszę pana, ja do Wojtka przyjechałam.
- Co druga tu do Wojtka przyjeżdża.
- Ale ja jestem jego przyjaciółką.
- A ja mężem Shakiry.
- Ale no..
- Żadne ale! Wynoś się stąd.
- Ja się stąd nie ruszam bez Wojtka, trudno, zaczekam tutaj na niego.
- Bo zaraz użyję siły.
- A niech pan używa, ja tu zostaje i czekam na Wojtka.
- A skąd ja mam wiedzieć, że on cię zna w ogóle?
- Niech się pan spyta, jak pan nie wierzy.
- No dobra, zaczekaj tu chwile, ja pójdę po Szczęsnego.
- Spoko, ja tu poczekam i nigdzie nie pójdę.- Po czym ochroniarz zniknął za drzwiami. Ja postanowiłam sama Wojtka znaleźć i szybko weszłam do środka bocznymi drzwiami. Błądziłam chwilę gdy nagle trafiłam na..
______________________________________________
No hej :D
przepraszam, że tak późno ale remont miałam i nie było czasu na pisanie, chociaż i tak ten rozdział jest słaby i krótki :/
obiecuję poprawę :D
i jak myślicie, kogo spotkała Kasia ? :3

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział I

Jak dotąd wszystko układa się świetnie. Mam wspaniałego chłopaka, który mnie kocha i się mną troszczy, mam najlepszego przyjaciela na świecie, który niestety mieszka daleko, bo aż w Londynie, ale zawsze i wszędzie mnie wspiera jak tylko potrafi. Mieszkam razem z Arturem po tym jak moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Mamy piękny dom z jeszcze piękniejszym ogrodem. Mam tam swój pokój, w którym jest wszystko co potrzebne do spełniania mojej pasji. Tak, jestem kompozytorką i muzyka jest dla mnie wszystkim. Jak co dzień poszłam do siebie by pograć na pianinie i stworzyć coś nowego. Niestety strasznie nie mogłam się skupić. Byłam przejęta meczem Arsenalu Londyn, w którym na bramce stał Wojtek, mój przyjaciel. Wojtek opowiadał mi, że boi się, że zawali w tym meczu. Zapewniałam go, że wszystko będzie dobrze, choć naprawdę nie wiedziałam jak będzie. Stwierdziłam, że nic dzisiaj nie wymyślę, dopóki nie porozmawiam z Wojtkiem. Była godzina 16. Wiedziałam, że Wojtka teraz nie ma w domu, bo jest na siłowni o tej porze, więc poszłam do kuchni przygotować kolację dla siebie i Artura. Na kolację zrobiłam spaghetti bolognese, bo wiedziałam, że Artur je uwielbia. O 18 Artur wrócił do domu, zdjął płaszcz, zostawił teczkę w salonie i przyszedł do mnie do kuchni.
- A cóż tak pięknie pachnie?- spytał.
- A zgaduj zgaduj.- Zaśmiałam się podchodząc do niego po czym uścisnęłam go.-Straaasznie za tobą tęskniłam.-odpowiedziałam.
- Ja za tobą również kochanie.- powiedział i pocałował mnie.- Może chodźmy do stołu, bo jestem potwornie głodny.
- A więc zapraszam!- uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy razem do stołu. Przez cały wieczór rozmawialiśmy o jego nowej inwestycji. Każdy nowy sposób Artura na pieniądze mnie coraz bardziej przerażał. Boję się, że zapędzi się w jakieś kłopoty, czego żadne z nas by nie chciało. Po kolacji wzięłam telefon i wyszłam na taras, by móc spokojnie porozmawiać z Wojtkiem.
- Cześć Wojtek! Jak samopoczucie po meczu?
- No hej. Wygraliśmy 3-1 ale źle się czuje przez tą przepuszczoną bramkę.- opowiedział smętnym głosem.
- No ale to tylko jedna bramka! Gdyby było ich pięć to bym ci się nie dziwiła, ale żeby przejmować się jedną bramką?! No weź się nawet nie ośmieszaj.- zaśmiałam się.
- Może i masz rację. Powinienem wrzucić na luz.- głos Wojtka rozweselił się.
- A jak tam Sandra? Wszystko u niej w porządku?
- Sandra? A, tak, chyba dobrze.
- Wojtek, czy coś jest nie tak?- spytałam zaniepokojona.- Czy coś się stało?

- Mamy ostatnio gorsze dni, to znaczy ona ma, bo nie dostała roli w jakimś filmie i jest obrażona na cały świat. Nic jej nie pomaga, ani kolacja przy świecach, ani spacer po mieście, nawet zakupy!
- No to może weź ją w samolot i przylatujcie do nas, do Polski. Wolny pokój zawsze się znajdzie, czy to u nas, czy u twoich rodziców.
- W sumie to dobry pomysł
- No jasne, że dobry. Więc zamawiaj bilet, jutro chce was u nas widzieć!
- No to szykuj się, bo przybędziemy tak szybko jak tylko się da.- zaśmiał się.- Słuchaj, jutro pogadamy, bo strasznie zmęczony jestem tym meczem i chyba pójdę spać.
- No jasne, spoko, nic się nie dzieje. Więc do jutra.
- Do jutra.-Wojtek rozłączył się. Tak strasznie długo go nie widziałam. Bardzo za nim tęsknię, bo znamy się od dzieciństwa. Wiemy o sobie praktycznie wszystko. W sumie to moglibyśmy być ze sobą, gdyby nie fakt, że Wojtek nigdy nie spojrzał na mnie inaczej niż na przyjaciółkę. Później się wyprowadził do Londynu, zaczął się spotykać z Sandrą a ja spotkałam Artura. Jeszcze raz spojrzałam na telefon, westchnęłam i poszłam do salonu gdzie siedział Artur. Usiadłam obok niego, po czym on mnie objął i spytał co u Wojtka. Powiedziałam mu, że Arsenal wygrał 3-1 i że jutro przyjedzie do nas razem z Sandrą. Artur się widocznie ucieszył z tego, bo powiedział, że ma ważną sprawę do Wojtka i spoko, że będzie mógł mu to jutro powiedzieć. Włączyliśmy telewizję i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Niezbyt mnie obchodziło co się w nim dzieje, więc przytuliłam się do ukochanego i zasnęłam. Po zakończeniu filmu przebudziłam się i poszłam do łazienki wziąć prysznic i przygotować się do spania. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni. Położyłam się i nawet nie wiedząc kiedy, zasnęłam. Rano obudził mnie sms od Wojtka. Napisał, że Sandra nie może wyjechać dzisiaj do Polski, więc będziemy musieli przełożyć spotkanie na inny dzień. Ta wiadomość nie sprawiła mi przyjemności. Popatrzyłam, że Artur jeszcze śpi, więc po cichutku wstałam i poszłam zjeść śniadanie. Szybko przekąsiłam tosta z serem i poszłam się ubrać. Założyłam na siebie zwykłe jeansy, koszule w kratkę i rzymianki. Ubrana w ten sposób poszłam do sklepu. Kiedy wróciłam Artur już nie spał. Był w łazience i brał prysznic. Zrobiłam mu kawę i kanapkę z szynką. Kiedy nalewałam kawę do filiżanki, do kuchni wszedł Artur.

- Witaj kochanie.-podszedł i pocałował mnie.- Wiesz może o której będzie Wojtek z Sandrą u nas?
- Jakby ci to powiedzieć.. Wojtek dzisiaj nie da rady przylecieć, w sumie to Sandra nie może, ale przecież on jej samej nie zostawi.
- No tak, rozumiem. Akurat się składa, że wziąłem sobie urlop dzisiaj i mamy cały dzień dla siebie.
- Ale jak to?- Nie skończyłam mówić, kiedy Artur mnie objął i zaczął całować. Co jak co, ale on był w tym niezły. Zaprowadził mnie do sypialni i rzucił na łóżko. Zerwał ze mnie koszulę i resztę rzeczy. Był taki nachalny i brutalny, że powiedziałam, żeby przestał, ale on to ignorował. Zaczęłam krzyczeć, wiercić się, a on stawał się jakąś bestią. Nie poznałam go w ogóle, przecież nigdy się tak nie zachowywał. Nagle zadzwonił telefon Artura. Ten telefon mnie uratował.
- Yyyy.. kochanie muszę to odebrać, to bardzo ważne. Chwile mi to może zająć, ale poczekaj grzecznie tu na mnie.- Nie zamierzałam na nikogo czekać. Szybko pobiegłam do garderoby spakować się. Nie minęło 10 minut kiedy byłam gotowa. Muszę stąd uciec, jak najszybciej! Tylko jak to zrobić, żeby Artur mnie nie zauważył? Na szczęście był w biurze, kiedy ja wybiegłam z domu. Taksówka już na mnie czekała.
pośpiesznie wsiadłam i zobaczyłam Artura w drzwiach. Zaczął biec w stronę taksówki więc krzyknęłam:- Jedź !! Jedź jak najszybciej !!!- i ruszyliśmy. Byłam już bezpieczna. Artur stał jeszcze chwile na ulicy, ale wrócił po chwili do domu. Tylko gdzie ja się teraz podzieję?
_______________________________________________
A więc jest pierwszy rozdział i mam wielką nadzieję, że się podoba :)
Oczywiście mile widziane są również komentarze :D
Rozdziały postaram się dodawać na bieżąco, więc jeśli ktoś chce być informowany o kolejnych to podajcie mi swoje GG.

Bohaterowie

Kasia Ignaczak- kompozytorka, najlepsza przyjaciółka Wojtka Szczęsnego, lat 21
 






Wojtek Szczęsny- bramkarz Arsenalu Londyn, najlepszy przyjaciel Kasi Ignaczak, lat 23.








 

Artur Szewczak- biznesmen, chłopak Kasi Ignaczak, lat 24
 







 

 
Sandra Dziwiszek- aktorka, modelka, dziewczyna Wojtka Szczęsnego, lat 19










i inni.